17. 06. 2016

Lato - wakacje - urlop - słońce - plaża - odpoczynek... Czy nie taki jest standardowy plan-marzenie na lipiec i sierpień? Po jesiennej depresji i zimowej ciemności, przychodzi czas na ożywienie, na energię i na światło. Wszystko pięknie, tylko z tym ostatnim trzeba uważać, bo można się uzależnić.

Uzależnić można się praktycznie od wszystkiego. Takie mamy czasy, kiedy o zdrowy rozsądek trudno. Przeginamy to w jedną, to w drugą stronę. A wokół nas same slogany: work-lif balance, zrównoważona dieta, równowaga emocjonalna itd. Alkohol, nikotyna, gry komputerowe, hazard... Kontrowersje w tych obszarach to nic nowego, ale słońce? Tak, od słońca, a dokładniej mówiąc, od opalania się też można sie uzależnić. Ciągła potrzeba przebywania na słońcu lub w solarium ma swoją nazwę - to tanoreksja.

O szkodliwości promieniowania UV pisze się sporo. Pisze się coraz więcej, bo statystyki zachorowań na czerniaka wzbudzają niepokój. Stąd pomysł, aby wprowadzić zakaz korzystania z solariów dla dzieci i młodzieży. Nadmierna ekspozycja na promieniowanie, szczególnie w młodym wieku, nie ma już nic wspólnego z pięknem i estetyką.

plaza

Blady człowiek to brzydki człowiek. Blada twarz to nieatrakcyjna twarz. Blade ciało to... nieudany urlop. Czyż nie mam racji? Całodzienne wylegiwanie się na plaży nie jest niczym złym. Pod warunkiem, że robi się to z głową, najlepiej z głową w cieniu i ciałem skutecznie chronionym przed ostrym słońcem. Szkodliwość promieniowania jest bagatelizowana. Podczas urlopu szkoda czasu na profilaktykę, a szkoda - bo konsekwencje nieodpowiedzialnego opalania mogę być groźne, z rakiem skóry włącznie.

Skąd ten kult opalonego ciała? W społeczeństwie panuje przekonanie, że opalenizna jest piękna, dodaje uroku i seksapilu. Opalone ciało chętniej odsłaniamy, chwalimy się słoneczną zdobyczą... Kolejny przykład na ewolucję ideału piękna. Wieki temu, w epoce wiktoriańskiej, to właśnie bladość była w cenie jako synonim świeżości i blasku. Opalenizna zaś zdradzała niski status społeczny. Stąd grafiki przedstawiające arystokratki z koronkowymi parasolkami i rękawiczkami w upalne dni. Totalna abstrakcja w dzisiejszych czasach.

O gustach się nie dyskutuje, ale o zdrowiu już tak. Słońce, choć piękne i życiodajne, niesie ze sobą zagrożenie. Szkoda by było narażać zdrowie w imię kilkudniowej, letniej beztroski. Bez przesadzonej opalenizny też można żyć i nawet wakacje mogą być udane...

------------
Dlaczego o tym piszę? Co opalanie ma wspólnego ze społeczną odpowiedzialnością? Nierozsądna ekspozycja na promienie UVA i UVB może okazać się cichym zabójcom. Warto o tym mówić głośno. Było już kilka kampanii społecznych poświęconych odpowiedzialnym zachowaniom nad wodą, szczególnie w kontekście spożywania alkoholu przed kąpielą. Przykład? Zeszłoroczna roczna kampania organizowana przez Województwo Zachodniopomorskie - "Alkohol ciągnie na dno". Natomiast kampanii edukacyjnej o rozważnym opalaniu brak. Może warto to zmienić?