24. 05. 2016

Ciąża może być pięknym okresem w życiu kobiety. Może też być czasem strachu, rozterek i stresu. Przeróżne emocje targają kobietą. Mężczyzna nie jest w stanie zrozumieć tego fenomenu, choćby niewiadomo jak bardzo się starał. Wiem, bo przekonałem się o tym na własnej skórze.


Niezależnie od krajobrazu emocjonalnego panującego w tych książkowych 9 miesiącach, jest to stan wyjątkowy. W pewnym momencie z pozoru proste czynności zaczynają sprawiać trudności natury czysto fizycznej, a co za tym idzie funkcjonowanie w sferze publicznej zaczyna być wyzwaniem.

Stąd wielką zaletą i praktyką godną pochwały są miejsca, które w uprzywilejowany sposób traktują przyszłe mamy. Mam tutaj na myśli m.in. kasy pierwszeństwa w sklepach takich jak np. IKEA, Carrefour, Piotr i Paweł czy Tesco. Miejsca są dobrze oznaczone, a - co najważniejsze - zasady pierwszeństwa są przestrzegane (przetestowane przez moją ciężarną żonę). Niezależnie od ilości osób w kolejce panie z widocznym brzuchem obsługiwane są w pierwszej kolejności, z mniejszą bądź większą aprobatą innych klientów. Podobna praktyka jest także w drogeriach Super-Pharm, z tą różnicą, że nie ma tam specjalnie wydzielonych kas. Jest natomiast informacja, że panie w widocznej ciąży obsługiwane są poza kolejnością.

pierwszenstwo obslugiBez stania w kolejce obsługiwane są ciężarne również w prywatnych placówkach medycznych takich jak np. Medicover. Jak to wygląda z państwowymi placówkami medycznymi? Słyszałem różne opinie. Zazwyczaj kobiety w ciąży traktowane są bez taryfy ulgowej, a ewentualny krótszy czas oczekiwania na wizytę bądź badanie zależy od uprzejmości osób w poczekalni.

Komunikacja miejska to z kolei zupełnie inna para kaloszy. Teoretycznie chyba w każdym pojeździe są miejsca dedykowane osobom, które - powiedzmy ogólnie - nie są w pełni sił fizycznych. W praktyce bywa różnie. Siedzenia często zajmowane są przez inne osoby, które chętnie bądź niechętnie ustępują miejsca osobie uprzywilejowanej.

I wydaje mi się, że o tą CHĘĆ właśnie chodzi. Szanuję i doceniam praktyki wprowadzane przez firmy, których celem jest wyższy standard obsługi dla kobiet w ciąży. Szczerze? Kiedyś nie przywiązywałem do tego większej wagi. Teraz sam zauważam tego typu udogodnienia, chociaż nie dotyczą one mnie osobiście.

Jednak zasady to jedno, a wrażliwość społeczna to drugie. Żyjemy w pośpiechu, nie czas na uprzejmości. Kobiety w ciąży są jednak różne - jedne mniej, drugie bardziej asertywne. Nie każda potrafi zawalczyć o należny jej priorytet. Wszystkie natomiast cenią sobie spokój i brak stresu.

kolejkowarewolucja

Stąd widzę sens kampanii społecznych, których celem jest uwrażliwienie ludzi na fakt, że kobiety w ciąży powinny być traktowane inaczej, 'inaczej' znaczy 'lepiej'. Mam tutaj na myśli kampanię zorganizowaną w 2010 roku przez warszawski Zarząd Transportu Miejskiego pn. "Przyjacielu, ustąp miejsca", ogólnopolską kampanię "Więcej życzliwości dla kobiet w ciąży" czy kolejkową rewolucję, która niesie postulat, że "tworzenie nowego życia ma swoje prawa. Walczmy o nie."